Alkohol w moim życiu


 

 

 

UCIEKŁAM

 

Tam gdzie byłam

nic nie ma

- ziejąca próżnia

Nie wierzyłam

że stamtąd można uciec

                                 a jednak...

Jestem tutaj

gdzie nawet bezgwiezdna noc

do okien zagląda niebem

 

                                   H.Brzuśkiewicz-Hnat

                                               ( 1,s.52)

 

 

 


Myślałam,że nie ma dla mnie żadnego ratunku a  jednak 17 lipca 2000 r. przestałam pić . Chiałabym podzielić  się swoim   doświadczeniem  związanym z problemem  alkoholowym  i   opisać  swoje  życie  oczywiście  zmieniając imiona wszystkich osób, które  stanęły na mojej  drodze i nazwy miejscowości,zakładów pracy itp . Bałam się  bardzo  założyć  stronę , ponieważ  jestem  zielona  w  tych sprawach  , ale  się  odważyłam  i zaczęłam  pisać  swój  pierwszy  blog . Dzisiaj  jest 16 XII 2012r.i na tym zakończę to pisanie ,ale za kilka dni  zacznę  opisywać swoje  życie  i problemy związane z alkoholem a  w innych artykułach o rzuceniu palenia  (a  ja byłam okropnym  palaczem - ponad  trzy paczki  "  fajek " dziennie, można powiedzieć że jadłam te papierosy).

Najpierw przestałam pić, a dopiero po 9 latach stał się cud , że przestałam  palić. Napisałam cud ,bo innego  wytłumaczenia nie  ma - dla  zoobrazowania  powiem tylko, że jak rano się budziłam , to robiłam kawę  i  wypalałam  ponad 12-  naście papierosów jeden za drugim.Potem na przystanku kilka (nie umiałam czekać  nie paląc ) . Przed wejściem do pracy ze trzy , a w pracy wychodziłam parę razy i też paliłam kilka .Potem i dąc do Mamy  ze  cztery,  bo u  Niej  się  wstydziłam , tylko czasami  paliłam  w  toalecie . Jak  szłam   przez  miasto  za  każdym  razem  jak wyszłam  z  jakiegoś sklepu  to  zapalałam  nowego  papierosa  i  tak  cały  czas. Nawet  przed  snem kilka i w nocy też wstawałam. Nie  wyobrażałam sobie życia bez palenia papierosów  ( a fajki  też miałam -  to nie " pykałam "  tylko normalnie się zaciągałam).

 

Najpierw jednak chcę przybliżyć swój problem alkoholowy.

 

Na  moim  blogu  z  prawej  strony  znalazły  się  linki  prowadzące   nie  tylko  do wartościowych książek o  tematyce związanej  z  problemem  alkoholowym ,  ale też  i  do  banków .   Jako  alkoholiczka  pijąca  zaciągałam  kredyty (  jeden    za drugim ) i trochę się tych zadłużeń nazbierało.  Zamieściłam  je   tam ,  ponieważ do   tych   banków  mam  zaufanie , spotkałam  się  z   miłą   obsługą  i    zawsze poradzili  mi  co  mam  zrobić , aby  szybciej  wyjść z  długów. Narazie  zdobyłam linki do PKO BP SA , ale jak znajdę linki do ALIOR BANKU i MILLENIUM   to  też je tam umieszczę.

 

Robiłam  ostatnio  porządki  i natrafiłam  na swoją pracę , którą  zadał  mi  kiedyś do napisania wykładowca psychologii , a temat tej pracy brzmiał:

 

" Zarys problemu choroby alkoholowej i prezentacja trzech nurtów pomocy dla osób uzależnionych od alkoholu ze szczególnym przedstawieniem metod i technik terapeutycznych stosowanych w Ośrodku Terapii Uzależnień i Współuzależnienia".

Gdy ją  przeczytałam to postanowiłam, że ją po prostu przepiszę , gdyż  powinna się  tutaj  znaleźć.

ZACZYNAM ją przepisywać:

" W  tej  pracy  chcę  przybliżyć   pojęcie  choroby   alkoholowej  i   opisać   nurty pomagania  osobom  uzależnionym  od  alkoholu ze  szczególnym    zwróceniem uwagi   na    metody  i  techniki  terapeutyczne  stosowane  w  Ośrodkach  Terapii Uzależnień i Współuzależnienia.

Temat  jest  mi   bliski ,  ponieważ jestem osobą uzależnioną  od alkoholu ,  a  do Klubu  AA   zawędrowałam  17  lipca  2000 r.

Terapeuci  namawiali  mnie  abym  pojechała    na  terapię  i   po   trzech   latach abstynencji  pojechałam  do  Ośrodka  Terapii  Uzależnień  i  Współuzależnienia, ponieważ chciałam  udowodnić , że terapia jest  mi  niepotrzebna , ale pomyliłam się i będę ją pamiętać do końca życia.

Po  zapoznaniu  się  z  materiałami ,  które  chcę   wykorzystać  do napisania  tej pracy, odkryłam  przyczynę  powodzenia  mojej  odbytej  terapii. Pojechałam tam jako osoba  uzależniona , a moja terapeutka poświęciła mi większość  czasu  jak osobie   współuzależnionej . Ja  nie  wiedziałam , że  współuzależnienie  jest  też chorobą.

Alkoholizm jest chorobą śmiertelną.  Nikt  jeszcze  nie  wyszedł z życiem z nieleczonej choroby alkoholizmu . Choroba  ta  obezwładnia  człowieka całkowicie i pod  względem fizycznym , umysłowym , psychicznym  i  duchowym. Ma  ona  charakter    pierwotny , postępujący , chroniczny  i   śmiertelny . Postęp alkoholizmu  można  zahamować ,  a  pacjenta  przywrócić  do  zdrowia .  Jest to bezstronne ,    praktyczne   stwierdzenie    faktu   znajdującego  potwierdzenie  w wyzdrowieniu  tysięcy  alkoholików , którzy  dzisiaj czują  się  dobrze. Żyją i niosą żywą nadzieję niezliczonej rzeszy innych {2, s.22}.

Ja  przez  kilka  lat ,  gdy  chodziłam  na   mityngi  AA ,  to  najczęściej słuchałam wypowiedzi innych  alkoholików , a sama bardzo rzadko kiedy  zabierałam   głos, gdyż  się wstydziłam . Po  odbytej terapii  już nie  mam tego problemu . Ostatnim razem opowiedziałam o swoich marzeniach , zwierzętach , które  dają mi też siłę do   przetrwania ,  a  po  spotkaniu  podszedł   do mnie kolega i  podziękował mi. Powiedział , że podniosłam  Go   na   duchu .  Byłam szczęśliwa  , że nareszcie   ja    " dałam coś " komuś , bo dotej  pory   to   ja   czerpałam   energię   od grupy.

A oto kilka zdjęć dla rozrywki moich podopiecznych:

TO JEST LOLA

                                               TO JEST PUSIA

 

                           ZNOWU LOLKA

 

                                                   A TO ŁACIA

 

                                PEREŁKA (MAMA) i PYZA (CÓRECZKA)

 

                                                           SARA

 

                            A TO TRIO

 

ŁACIA Z PRZYJACIÓŁKĄ

 

 

                                           ZUZIA

 

                                            PAPUGI ŚWIERGOTY

 

          NIMFA KAROL ZE ŚWIERGOTAMI

 

                                                    KSIĘŻNICZKA

 

                LOTEK MRUCZY MI DO SNU

 

                                       CZERWONY    KAPTUREK

 

                          LOTEK ŚPIOCH

 

                                            GLONOJADY SPRZĄTACZE

 

ŁACIA NA ULUBIONYM MIEJSCU

 

 

Popadanie  w  nałóg  jest  długim  procesem , zwykle  wieloletnim .  Przejście  od stanu , w   którym  piwo ,  wino  czy  wódka   są   atrakcyjnym    uzupełnieniem uroczystości   rodzinnej  lub  spotkania  towarzyskiego albo miłym zakończeniem trudnego  dnia , do sytuacji , kiedy  człowiek  pije ,  choć  niszczy to jego i innych, następuje  niepostrzeżenie.

 

 

Nie ma też jednego określonego objawu , który -  jak  wynik  badania moczu przy chorych  nerkach  -  świadczyłby  o  tym ,  że  to  już napewno choroba . Ale  jest pewna  zasada , która   pomaga   zdefiniować   sytuację . Otóż  możemy   mówić o  uzależnieniu  od  alkoholu wówczas , kiedy zaczyna on panować  nad  życiem człowieka  , kiedy  staje  się   ważniejszy   niż   cokolwiek  innego . Kiedy  w  jego wyborach  życiowych  -   między   alkoholem  a  pracą , alkoholem   a  uczuciem, alkoholem  a  dobrem rodziny - wygrywa alkohol. Fachowcy mówią  o  " chorobie alkoholowej " , bo  tak  jak  w   każdej  innej  chorobie  organizm  funkcjonuje  źle i to ,co się z człowiekiem wtedy dzieje, nie zależy od jego woli.  Trudno  obwiniać i robić wyrzuty komuś , kto zapadł na cukrzycę,  ma  chorą wątrobę  albo alergię. Owszem ,  mógł    się   przyczynić     do  powstania   i  rozwoju  choroby ,  może  nie  trzymać  się  wskazań lekarza  -  ale  sama  choroba  to  ani  jego  wina , ani grzech , ani  zła  wola. Po prostu jest chory. Ale tak jak alergik  musi  wystrzegać się truskawek , a  cukrzykowi  nie  wolno  jeść nic słodkiego - tak  alkoholik  musi całkowicie  zaprzestać  picia  .  To  najważniejszy  element   wiedzy   o  chorobie alkoholowej: osoba uzależniona - jeżeli chce uniknąć tragicznych skutków choroby-musi zostać abstynentem.  Wokół   tej   sprawy  toczy się najwięcej sporów , kiedy próbuje się nakłonić  do leczenia  kogoś  nadmiernie pijącego. Będę   się  ograniczał , pił   tylko  lepsze trunki  albo  tylko  piwo , nigdy w pracy czy nigdy w domu , tylko  jak  będzie jakaś   specjalna   okazja - zarzeka się  ktoś  taki .   Bieda  z  tym ,  że  próby  opanowania  czy  kontrolowania   picia niektórzy  ludzie  podejmują  w   nieskończoność ,  że   u   nich  są one właściwie bezskuteczne . Nic  nie  dają  zapewnienia  typu ; "  tym razem  wypiję  tylko dwa kieliszki ",  "  Przestanę ,   kiedy  to  okaże  się  konieczne " , czy  inne   obietnice dawane z najlepszą wolą innym i samemu sobie.

 

Na tym właśnie polega uzależnienie , że nie da się " wyhamować ", skoro  już   sięgnie   się  po  alkohol .  Niewinny początek -  jedno  piwo  po  pracy , kieliszek   szampana  na  Sylwestra ,  lampka wina w  kawiarni  -  stanowi  pierwszy  krok   na  równi   pochyłej .  Potem  już nie wiadomo w   jakim    momencie  zaczyna  się  wielkie  picie , często  wielodniowy ciąg , kiedy  wszystkie   dobre   postanowienia  idą  w  kąt  i człowiek robi rzeczy, których nigdy nie  zrobiłby na  trzeźwo . Dlatego mówi  się  o  alkoholiźmie , że to CHOROBA KONTROLI.

Można   powiedzieć ,  że  alkoholik   nie  panuje  nad  swoim piciem, lecz alkohol panuje nad nim. I będzie się  przeciwstawiał  wszelkim  próbom  zdetronizowania swojej  królowej -  butelki ,  głuchy  na  argumenty, które  mogą  mu przeszkodzić w  piciu  , ślepy    na    jego   konsekwencje .  Bagatelizuje   alarmujące  sygnały  o stanie  swego  zdrowia . Puszcza  mimo  uszu  uwagi  o tym , jak skandalicznie zachowywał  się  po  wódce.  Przechwala  się   projektami   zmiany   pracy   albo opowiada  o  złym  traktowaniu  przez szefa , kiedy  w  zakładzie zaczyna mu się palić  grunt    pod  nogami . I  ciągle  mówi  że  czegoś  co  wyczyniał  pijany , nie pamięta . Używa  też  tysiącznych   forteli , żeby   zdobyć  pieniądze  na  alkohol, wyjść  z  domu  , kiedy  chce mu  się   pić ,  znaleźć się w sytuacji , gdzie  będzie wódka . Im   trudniej   pogodzić  się  z  realnym  stanem  rzeczy ,  tym  szczelniej alkoholik   musi   odgrodzić    się   od  przykrych   sygnałów , tym   większy    mur informacyjny  musi zbudować pomiędzy sobą  a rzeczywistością . Z  czasem  ten mur staje się  tak  kunsztowny,  tak   rozbudowany , że   specjaliści  nazywają go systemem  iluzji  i  zaprzeczenia ,  jaki   wytwarza  się w chorobie alkoholowej by nie dopuścić do skonfrontowania  się z  całym  dramatyzmem   sytuacji.  Dlatego mówi  się  o  alkoholiźmie , że to  CHOROBA  ZAPRZECZEŃ .  Żyjąc w pobliżu alkoholika można odnieść wrażenie , że  ma  się  doczynienia  z  dwiema różnymi    osobami .  Nieśmiały ,   przerażający   milczek   po   wypiciu   robi   się hałaśliwy   i    agresywny .   Powściągliwy ,     niepodatny  na    wzruszenie    czy  smutek   twardziel    zaczyna   być   nieznośnie  wylewny, czasem sentymentalny albo wręcz płaczliwy. Z  cichego i  pełnego  zahamowań   zmienia   się  w  duszę towarzystwa .

Ten kontrast  bierze się  stąd , że alkoholik nie potrafi  na  trzeźwo  radzić   sobie z   uczuciami . Kiedy  się  czegoś  boi,  pije  dla  kurażu .  Kiedy   go  coś  dręczy, zalewa  robaka.  Kiedy  czuje  się  samotny i  odrzucony, na  cyku  zbliża   się do ludzi. A w miarę postępów choroby samo   picie  i   jego  skutki   stwarzają  coraz więcej  powodów do lęków , rozpaczy ,  samotności . Mylą  się  ci , którzy  myślą, że alkoholik nie ma  wyrzutów  sumienia . Ma  i to tak dojmujące , że  nie  jest ich w  stanie  znieść . Dodatkowo   obarcza   go  jeszcze   olbrzymie  poczucie   winy i przeraźliwie  niska  samoocena . Więc   pije  coraz  więcej , ażeby  wszystko  to zagłuszyć . Dlatego  mówi się  o alkoholiźmie , że to  CHOROBA EMOCJI {3,s.13-16}.

W  przytoczonym  powyższym  tekście   padło   zdanie ,  że   osoba  uzależniona powinna  zachować  abstynencję . Ja  zgadzam  się  z  tym   całkowicie ,  ale  są teorie , które przeciwstawiają się temu i głoszą ,że alkoholicy mogą  nauczyć  się pić   kontrolowanie .  Spór  na    temat  kontrolowanego   picia   został  wywołany w   1962 roku   sprawozdaniem     brytyjskiego     lekarza  D .  L   Davisa  ,   który zakwestionował  tradycyjny  nacisk  na  całkowitą   abstynencję,  wykazując  ,  że ogromna      większość       alkoholików       uczestniczących     w      programach kontrolowanego      picia      kontynuowała     umiarkowane ,     nie    powodujące problemów  picie  alkoholu  przez  wiele  lat .  Spór  ten   odżył  dwadzieścia    lat później  po  opublikowaniu  szczególowych i  zakrojonych  na dużą  skalę  badań zespołu   psychologów   behawioralnych   Marka   i   Lindy   Sobell   ( 1973 ) . Ich zindywidualizowana   terapia   behawioralna  dla alkoholików  obejmowała   wiele strategii   behawioralnych ,  lecz   stosowała  je łącznie z  kontrolowanym  piciem alkoholu .   Skuteczność    ich    terapii   zakwestionowali   jednak   inni   badacze (Pendery i inni 1982a sama terapia została wyśmiana w popularnym  ( w USA ) programie telewizyjnym " 60 minut " (6. 03. 1983 r. ) ,  co  doprowadziło  do  kilku niezależnych  badań   mających   na   celu  sprawdzenie   rzetelności   naukowej  i   ocenę  danych , przedstawionych  przez  terapeutów .  Badania   te  przyniosy pełne potwierdzenie tych danych (Marlatt 1983;Sobell1984).

Co skutkuje ? Terapia zmierzająca  do  kontrolowanego  picia  jest najlepsza  dla młodszych    osób   z  problemami    związanymi  z   piciem    alkoholu , lecz   nie wykazujących  oznak uzależnienia fizycznego , podczas  gdy  abstynencja  może być    konieczna   tylko   dla   starszych ,  chronicznych   alkoholików   u   których występują objawy świadczące  o organicznych  konsekwencjach uzależnienia od alkoholu { 4,s.699}.

Alkoholizm jest chorobą całej rodziny , nie tylko osoby uzależnionej.

Rodzina  z  problemem  alkoholowym  =   rodzina  dysfunkcyjna ( nie spełniająca swych funkcji )  to  ludzie żyjący we wspólnocie w  której  ważną "figurą" dramatu jest alkohol. Jeżeli  tylko  jeden członek wspólnoty pije , niszcząc  swoje zdrowie  i sens  swego  życia , nie może to być obojętne  dla pozostałych.  Zwłaszcza , że dzieje  się  to  kosztem   innych ;  ich  spokoju ,  opieki ,  partnerstwa ,  zdrowego snu , czy  też  dosłownie  kosztem butów, wakacji, obiadu ,wspólnie spędzonego czasu .Terminu współuzależnienie używa się  na  określenie wszystkich skutków psychologicznych   wynikających   z   życia  w  jednej rodzinie  z  alkoholikiem  ,a powstałych  w  bezpośrednim  związku  z jego alkoholizmem. Współuzależnienie to   rozpoznawalny   wzór    sztywnych  cech   osobowści   będacych   rezultatem zaniedbań ,  które  dotyczą  każdej  osoby  w systemie dysfunkcyjnym. Udziałem bliskich  alkoholikowi  osób  są: wstyd,   bezradność,  niepewność,  niemożliwość planowania  , lęk   i  strach , poczucie  winy , gniew ,  złość ,  agresja .  Te   stany emocjonalne ,  chociaż  spowodowane innymi  przyczynami, są  bardzo podobne do  stanów  emocjonalnych "  czynnego  alkoholika ".  Podobnie  jak wytworzone mechanizmy    obronne   :     racjonalizacja   ,   system    dumy  i ,   system   iluzji  i    zaprzeczeń ,   myślenie  życzeniowe ,   zakłamanie .  Objawy    uzależnienia   i wpółuzależnienia  są  bardzo  podobne ,  jest  to   lustrzane  odbicie .    Osoby dorosłe  w rodzinie dysfunkcyjnej , jaką jest rodzina z  problemem  alkoholowym, mają możliwość wyboru , podjęcia decyzji , działania ,  zmiany.  Tych  wszystkich możliwości pozbawione jest  DZIECKO . Dziecko , które  z  jednej strony wzoruje się na osobowości  rodzica -  alkoholika a  z  drugiej  dostosowuje  się  do  życia  w chorej   rodzinie . To bolesne   a  zarazem  przymusowe   uzależnienie  się  od akceptacji innych ( lub inne  przymusowe  zachowania)  jako  podstawy poczucia bezpieczeństwa   ,   poczucia     własnej     wartości    i    tożsamości    to    także współuzależnienie. Dziecko ma prawo do bezwarunkowej miłości,  ma  prawo do bezpiecznego   życia ,   ale nie   ma    możliwości   wyboru   środowiska , w jakim przychodzi   mu   żyć . Reakcje   emocjonalne   i schematy  zachowań , którymi dziecko broni się  przed  wyrządzaną  mu  krzywdą ,  przenoszone są  w  dorosłe życie . Są to skutki i cechy współuzależnienia .

 

Konsekwencje doznanych w dzieciństwie krzywd w dorosłym życiu to m.in.:

 

- zamrożenie uczuć,

- poczucie osamotnienia,

- poczucie niskiej wartości,

- lęk przed odrzuceniem,

- wyparcie własnych potrzeb,

- potrzeba stałego kontrolowania siebie i innych,

- lęk przed zmianą,

- myślenie magiczne,

- poczucie stałego zagrożenia,

- lęki,

- poczucie krzywdy,

- brak jednoznacznego systemu wartości {1,s 7-10}.

 

Ja jestem także osobą współuzależnioną , ponieważ mój  Tata  był  alkoholikiem. Wiele tych konsekwencji ,  które  wymienione   zostały    wyżej   przeniosłam   do swojego dorosłego życia . Po powrocie z   terapii   zauważyłam ,   że   zmieniłam się. Lęki towarzyszą mi dalej, ale ja patrzę na nie całkiem inaczej.  Nie  mam  już także   poczucia   niskiej   wartości    a   zawdzięczam   to    specjalistom ,  którzy pracowali nade mną wykorzystując kilka metod i technik terapeutycznych.

Osoba uzależniona może spotkać się z ofertą pomocy z trzech różnych stron:

  • może korzystać z profesjonalnej terapii odwykowej,
  • przyłączyć się do wspólnoty Anonimowych Alkoholików ,
  • bądź też zostać członkiem klubu abstynenta.

Wszystkie   te    nurty   łączą  pewne wspólne przekonania  na temat pomocy dla alkoholików : że jej nadrzędnym celem  jest trzeźwienie ;  że pierwszym  krokiem na tej drodze musi być przyznanie się , iż  alkohol   stanowi   podstawowe  źródło problemów , że koniecznym warunkiem  zdrowienia jest  całkowita  abstynencja ; że skuteczną  pomocą  jest   korzystanie   z   doświadczeń   i   wsparcia    innych alkoholików .  Zarówno    nurt    profesjonalny  ,   jak   i   AA  -  owski   i   klubowy widzi  trzeźwienie  jako  długotrwały  i złożony   proces ,  zmierzający  do  zmiany sposobu życia , jaki ukształtowal się  pod  wpływem nałogu -  do  zastąpienia  go zdrowym    i   dającym   satysfakcję   funkcjonowaniem.  Każdy   z   tych   nurtów koncentruje  się  na  nieco  innych   aspektach  tego procesu , proponuje  pomoc w innej formie , daje trochę inne korzyści .

TERAPIA ODWYKOWA      wyspecjalizowała       się     zwłaszcza     w      narzędziach   i     procedurach   "    rozbrajania    nałogu ".     Opracowane szczegółowo , krok  po  kroku  i  opisane  w  postaci  instrukcji ,  po   stosunkowo krótkim przeszkoleniu mogą być z   powodzeniem stosowane   przez  terapeutów i    pacjentów  .   Przykładowo      można     tu     wymienić  ,   trening   zachowań abstynenckich (TAZA), zapobieganie nawrotom   picia ,   indywidualne  programy terapeutyczne. Mocną stroną terapii odwykowej  jest jej  profesjonalizm  :  wysoki stopień świadomości działań , oparcie  ich  o   specjalistyczną   wiedzę   badania naukowe, możliwość kontrolowania przez terapeutę własnych ograniczeń.

RUCH ANONIMOWYCH ALKOHOLIKÓW ( A A ) -   nie    lubi komentatorów  z  zewnątrz ,  woli  przemawiać   własnym  głosem . Swoją  istotę  i specyfikę określa tak:

" Anonimowi  Alkoholicy  są   wspólnotą mężczyzn i  kobiet ,  którzy dzielą się  nawzajem  swoim  doświadczeniem , siłą  i  nadzieją   aby rozwiązać     swój    problem  i   pomagać   innym  w   wyzdrowieniu   z alkoholizmu .  Jedynym  warunkiem  uczestnictwa we wspólnocie jest chęć zaprzestania  picia . Nie  ma  w  AA  żadnych  składek   ani opłat , utrzymujemy  się  sami  z   naszych   dobrowolnych   datków. Wspólnota AA  nie jest związana z żadną sektą,  wyznaniem ,  partią lub instytucją" {3,s 47-48}.

W załączniku nr 1 przedstawiony jest   program  Dwunastu   kroków , na którym opiera się Ruch AA-owski ( za bibliografią ).

KLUB ABSTYNENTA- walorem klubów abstynenta jest  ich  towarzysko-rodzinny    charakter.  Różne    sposoby    spędzania   czasu  wolnego ,  wspólne uroczystości i wyjazdy z  udziałem rodzin  sprawiają , że   trzeźwienie   lokuje się bliżej życia  codziennego.  Kluby są  też najmocniej ze wszystkich  form  pomocy osadzone  w  środowisku  .  Wobec    programowej  niechęci   AA   do     reklamy i   powściągliwości  placówek   służby   zdrowia   w   wychodzeniu   na  zewnątrz, działalność   klubów   -   zwłaszcza  w  małych  miejscowościach  - jest   najlepiej widoczna dla mieszkańców i lokalnych władz.

 

Na tym rowerze trochę kilometrów przejechałam (żałuję bo mąż mi go zabrał ,a tak się na nim "lekko" jeździło).Teraz dostałam starego składaka ,ale na nim źle mi się jeździ.

 

 

 

 

Świadomość   wspólnego   celu  i możliwości  współdziałania  tych  trzech nurtów upowszechnia  się  coraz   bardziej .  Znaczna   większość   poradni   i oddziałów odwykowych postarała się o stworzenie u siebie grup   AA   bądź  zabiega  o  ich powstanie , wprowadza  też  różne  klubowe formy pracy z pacjentami. Normalną sytuacją jest , że  w  klubie  abstynenta  spotyka  się  grupa  AA , a jego program pracy  przewiduje  pewne  elementy   terapii  odwykowej  i   psychoterapii . Wiele placówek  służby  zdrowia  włączyło  część  programu  AA  do  swojego systemu leczenia ,  coraz  więcej   trzeźwych  alkoholików    pracuje   etatowo  w  odwyku. Drogi   do  trzeźwości  są  różne ale mogą się nawzajem wzbogacać i uzupełniać{3,s.50-51}.

Ja przez  okres  trzech  lat   od  rozpoczęcia   swojego  trzeźwienia   korzystałam z dwóch nurtów pomocy:

- RUCH ANONIMOWYCH ALKOHOLIKÓW,

- KLUB ABSTYNENTA.

Wielu  trzeźwiejących  alkoholików  z  długoletnim stażem abstynenckim nie było na terapiach .  Niektórzy z nich  stali  się   moimi  autorytetami . Ja  też  chciałam trzeźwieć  tak  jak  oni . Osoby , które  były na terapiach cały czas mówiły mi , że powinnam tam  pojechać . Jeden  terapeuta  z   MOPS   często   mnie   ostrzegał i mówił do mnie "...   chodzisz   jak  mina  i  napewno zapijesz jak nic ze sobą nie zrobisz..". Miałam już dosyć   jak  mi  truli  o  tej  terapii , więc  pojechałam  ( a  w duchu  sobie  myślałam ,  że  i  tak  ta  cała  terapia  mnie  nie  zmieni).

Mogę   powiedzieć ,  że   w   moim   przypadku   wszystkie    trzy   nurty  były   mi potrzebne ,   aby   powrócić  do  normalnego  życia .  Przez  pierwsze   trzy   lata mojego   trzeźwienia  uczestniczyłam   codziennie  w  spotkaniach Anonimowych Alkoholików   ( grupy   wsparcia ,  Mityngi) .  Jeździłam     także    na     wszystkie organizowane   wycieczki ,  zloty ,  rekolekcje,   zabawy). Tam czułam się bardzo dobrze. Na zabawach naprawdę można się świetnie bawić bez alkoholu !!!!!

 

 

Rodzina   moja   nie   chciała uczestniczyć w organizowanych imprezach. Często było     mi    smutno ,  gdy    patrzyłam   na    dzieci   innych   alkoholików ,   które towarzyszyły swoim rodzicom , a  moje  nie dały się  namówić . Teraz  wiem ,  że one tego nie chciały a  na  siłę nie  można  nic   zrobić.  Chociaż   u  mnie bardzo buntował  je   mój   były   mąż .  Często   też   przynosiłam  kasety  z  nagraniami edukacyjnymi  dotyczące  choroby  alkoholowej  i  prosiłam , aby  obejrzeli  filmy, ale niestety też nikt  nie  miał ochoty na oglądanie. Sytuacja rodzinna pogarszała się z każdym dniem mojego trzeźwienia.

Wiem ,  że   z   tym  problemem   borykało  się wielu trzeźwiejących  alkoholików, gdyż "... Po  kilku  latach  trzeźwienia  pierwszej  grupy  A - owców  w  USA   ich relacje    rodzinne    zaczęły    się    komplikować .    Za     rozwojem    osobistym trzeźwiejących  alkoholików  nie nadążali ich  bliscy , szczególnie żony : "  lepszy byłeś jak piłeś  niż  teraz ".  Nadal   kontrolowały ,  nie  ufały , walczyły  o traconą stopniowo  pozycję , usiłując  dominować . Nie   rozumiały   wzmożonej potrzeby modlitwy    u    swoich    mężów ,   nie       akceptowały     częstych      wyjazdów, podejrzewając  nawet  o   niewierność   małżeńską .  A   po    kilku   latach  wiele mażeństw  rozpadło  się  i  trzeba  było  coś z tym zrobić. I  tak  dzięki inicjatywie Lois , żony Billa W. ,  powstała   wspólnota  AL - Anon , bazująca  na   programie Dwunastu Kroków, którego  dopracowali się Anonimowi Alkoholicy.  Fenomenem jest to , że program ten w każdym z tych przypadków  działa   równie skutecznie. Dziś wiadomo, że tam , gdzie oboje małżonkowie  pracują  nad  sobą , każde  na swojej grupie i wspólnie na  mityngach  otwartych ,  efekty zdrowienia  rodziny są bardziej widoczne niż tam , gdzie we  wspólnocie  pracuje  tylko   jedna   osoba .I tak rozbita rodzina przez alkoholizm - ma  szansę spotkać się  przy  mityngowym stole . To co ją  ponownie  łączy, scala - to  przyjacielski   krąg  dłoni  złączonych wokół świecy symbolizującej nowe życie .

 

 

To , co głęboko dzieliło , dziś łączy poprzez  uniwersalne  wartości  programu  12 Kroków i 12 Tradycji, Wspólnot samopomocowych ;  AA i  A L- Anon {5,s.18-19}.

Ja  miałam  wielką   potrzebę   uczestniczenia w    spotkaniach    grup  AA  i   nie zrezygnowałam  z  tego  pomimo próśb Mamy i  straszenia  przez  byłego  męża, że o dbierze  mi   prawa   rodzicielskie  z  powodu  zaniedbywania  dzieci  ( miały wtedy 16 i 17 lat) .  Sprawy  sądowe  o  ograniczenie  praw   rodzicielskich   oraz rozwodowa trwały  ponad  2 lata.  Dzieci  nie odebrano  mi  ani  nie  ograniczono mi praw a rozwód sąd orzekł bez orzekania o  winie . Przeżyłam  ten   trudny  dla mnie okres dzięki przyjaciołom z AA , którzy dali  mi  wsparcie . Chcę  zacytować fragment z opinii psychologicznej  wydanej  do sądu ,   ponieważ   ona   najlepiej odzwierciedli w jakim byłam wtedy stanie   psychicznym  a   jednak   przetrwałam ten okres   trudny   bez   leczenia  szpitalnego   a   tylko    chodziłam   do    klubu Anonimowych Alkoholików . " .... w  tym   czasie,  gdy matka   dzieci  studiowała , ojciec   więcej   niż  wcześniej , włączał   się w  opiekę   nad   dziećmi .  Mimo   to uczestniczka czuła  się  przeciążona  obowiązkami  i  zaczęła sięgać po  alkohol, który  pozwalal    jej   na  chwilowe    odprężenia   i   pewności .   Bardzo  szybko wystąpiły      jednak u    niej   objawy   uzależnienia .  Wynikało   to      również   z predyspozycji     osobowościowych    uczestniczki  ,    która       od     dzieciństwa wychowywała   się  w  warunkach  narażających   na   neurotyzację   osobowości ( złe warunki mieszkaniowe , alkoholizm ojca ,  autorytarna    matka  odrzucająca emocjonalnie     dziecko    i     umniejszająca    jego    wartość ) .   Sprzyjało     to ukształtowaniu  się u  uczestniczki postawy  lękowej   wobec  otoczenia i nowych sytuacji   społecznych ,   poczucia   małej   wartości   i   braku  pewności    siebie, izolowania od kontaktów społecznych. W   sytuacji   spiętrzenia   się obowiązków żony,      matki ,     pracownika    i      studenta    rodziny     ( matką ,    teściową )  oraz koniecznością szukania     pomocy     w    specjalistycznej   placówce .   W   maju     1999    roku     uczestniczka     została     zarejestrowana    w   PZP    z    rozpoznaniem    objawów depresyjnych. W listopadzie 1999r. dodatkowo   został przez   rodzinę    zgłoszony   problem   używania   przez  uczestniczkę alkoholu . Podjęte   działania   sprawiły , że  od  17   lipca  2000r .  uczestniczka  utrzymuje  abstynencję  alkoholową i   jest  aktywną   osobą   w   grupach   wsparcia   AA .   W   tych    grupach   odnajduje zrozumienie  dla  swoich  problemów i wspieranie wychodzeniu z zależności od alkoholu . Po   raz  pierwszy  w  życiu  doświadcza  tego ,  że komuś na niej zależy i że ktoś liczy się z  jej  pragnieniami i uczuciami. Silna   potrzeba   doświadczania  pozytywnych   uczuć   przy   całkowitym   braku zrozumienia   ze  strony   męża   i dzieci - powoduje ,   że    uczestniczka  stara    się   jak  najwięcej  czasu   przebywać  w   towarzystwie  grupy  wsparcia ,  a   to  z kolei  skutkuje narastaniem konfliktu w rodzinie . Od  dwóch  lat   małżonkowie  żyją  w  separacji ,  dokonują   rozliczeń   finansowych  wewnątrzrodzinnych    w  sposób   restrykcyjny  wobec  uczestniczki.  Wzajemne relacje między członkami rodziny charakteryzują się :

- coraz silniejszymi negatywnymi stosunkami między małżonkami,

- wycofywaniem się dzieci z głębszych kontaktów z matką,

- brakiem podejmowania przez męża i dzieci prób zrozumienia problemów

uczestniczki,

-coraz silniejszymi postawami rozczeniowymi wnioskodawcy i dzieci

w sprawach finansowych wobec uczestniczki,

- obwinianiem wyłącznie uczestniczki za zaistniałą sytuację emocjonalną

i materialną w rodzinie

- deprecjonowaniem uczestniczki jako matki,

- brakiem prób konstruktywnego rozwiązania problemów poprzez współpracę z

lekarzem prowadzącym uczestniczkę , udział w zajęciach grup wsparcia,

odstąpienie od roszczeń finansowych czy wreszcie poprzez wspomaganie

matki przez dzieci w pracach gospodarstwa domowego , planowania

wydatków i sposobu spędzania wolnego czasu.

Poprawa  lub  przekształcenie  tak  silnie  zaburzonych  relacji  między członkami rodziny wymaga zaangażowania i współpracy wszystkich . W przypadku badanej rodziny jest to szczególnie ważne  z uwagi  na stan  psychiczny  matki.  Aktualna konsultacja   lekarska   psychiatryczna   wykazała   bowiem   istnienie   zaburzeń czynności  psychicznych   depresyjno -   lękowe     ze   wskazaniem   do leczenia szpitalnego i przerwanie sytuacji traumatyzującej . Obserwuje  się  u uczestniczki stały ubytek wagi ciała , narastającą dekompensację, obecnie  na na poziomie zagrażającym samobójstwem . Uczestniczka  nie  może  zdecydować  się naleczenie  szpitalne z powodu lęku przed utratą pracy i niemożnością podołania zobowiązaniom finansowym . Jest  ona  bowiem uwikłana w spłaty różnorodnych kredytów ,   które zaciągała    głównie    dla   zaspokojenia   żądań   finansowych rodziny... " .  Zacytowany    fragment   jest   dowodem  na  to ,  jak    ważne    jest uczestniczenie obojga małżonków w grupach wsparcia , aby poprawić wzajemne relacje .

Po   trzech   latach   abstynencji   pojechałam   na   terapię   ,   korzystając z trzeciego nurtu pomocy .

Metody   psychoterapii rozdziela się według zasad , na których się opierają , oraz według   czynników   oddziaływania   uważanych     za     istotne     na     metody: racjonalne ,   sugestywne ,   empatyczne  ,   odreaguwujące, ćwiczące ,  psychoanalityczne   i    interpersonalne    {6,s.137}.

Psychoterapia    racjonalna   orientuje   się   na  logiczne    myślenie pacjenta.Stara się przede wszystkim oddziałowywać  na  jego  rozum, rozsądek , krytycyzm. Punktem wyjścia  jest  dokładna  analiza  historii  życia   (anamneza), która  wprawdzie  zaliczana  jest  do metod  diagnostycznych  ,  ale jednocześnie stanowi istotny czynnik psychoterapeutyczny. Przede wszystkim pacjent chętniej akceptuje   interpretację   terapeuty ,  gdyż   wie ,   że   ten   dokładnie   zna  jego przypadek , zaś psychoterapeuta w swoim  komentarzu  może odwoływać się do konkretnych   przeżyć   i   doświadczeń  pacjenta .  Mniej  dyraktywne   podejście w racjonalnej terapii  może  się  ograniczać  tylko  do  metodycznego pogłębiania analizy psychoanamnezy ; pośrednie zaś oddziaływanie terapeuty może polegać jedynie na sposobie i treści stawianych pytań . Podczas  mówienia  pacjent  sam porządkuje swoje myśli  i  doświadczenia  życiowe. Pewne  związki   ukazują  się automatycznie , a   niekiedy   należy   oczekiwać ,   że   pacjent   sam  dojdzie do logicznych wniosków i planów {6,s.138}.

Moja terapeutka w ośrodku zastosowała w stosunku do mnie metodę racjonalną , ponieważ już w pierwszym tygodniu mojego pobytu na oddziale zadała mi pracę do napisania w której miałam przedstawić całe swoje życie, tak jak je pamiętam , aby potem mogła się odwoływać do moich przykladów.

Pamiętam jak przeczytałam tą pracę na grupie to dostałam mnóstwo informacji zwrotnych ,które podniosły mnie na duchu. Jeden młody chłopak wyszedł pod koniec mojego czytania a potem dowiedzialam się , że walił ręką w mur ( wyładował złość ). Grupa powiedziała mi, że jestem bardzo silna , bo niejeden by tego nie przeżył to co ja przeżyłam.

( tą pracę zaczęłam przepisywać w rozdziale zatytuowanym " Jak przestałam pić")

 

 

 

Ja polubiłam swoją terapeutkę już od pierwszego spotkania. Zadając mi pracę oczekiwała ,że ja sama dojdę do logicznych wniosków.

 

 

Gdy przeczytałam na grupie pracę , w której miałam dokończyć zdania "Powinnam...", " Muszę...", "Nie wolno mi..." itd . to stwierdziłam , że ja tak nie chcę żyć i powinnam to zmienić, a niektóre zdania wydały mi się wręcz śmieszne. Poniżej napiszę dwa przykłady , które wtedy napisałam:

1) NIE WOLNO MI - zostawiać syna samego w domu z soboty na niedzielę , bo

według MAMY -18 letni chłopak potrzebuje całodobowej opieki.

2) NIE WOLNO MI - związać się z innym mężczyzną , bo mam z mężem ślub

kościelny i według MAMY -jak to zrobię to pójdę do piekła.

Sama doszłam do wniosku , że nie chcę żyć w ciągłym strachu i zaczęłam to zmieniać i mogę powiedzieć ,że potrafiłam to zrobić.

 

 

Po napisaniu następnych prac doszłam do kolejnego wniosku, że jestem osobą silną , bo wbrew zakazom i straszeniu ( że jak będę dalej jeździć na wycieczki , to Bóg mnie ukarze i będę przykuta do łóżka) , to ja i tak jechałam chociaż potem bałam się powrotów do domu. Chęć wędrowania i podziwiania przyrody była większa od strachu.

 

Przy przy polnych drogach można spotkać przepiękne dzikie róże

Metody psychoterapii racjonalnej są wykorzystywane w psychoterapii podtrzymującej w zasadzie przez wszystkich psychoterapeutów , a także przeważnie , przynajmniej w początkowej fazie , w terapii systemowej. Są wygodnym wprowadzeniem do niektórych technik specjalnych ( trening autogenny , hipnoza , odreagowanie ), niektórzy opierają na nich nawet całą terapię systemową . Podstawą są tu metodyczne rozmowy w stanie pełnej świadomości , dogodną pomoc stanowią wszystkie środki wykorzystywane przez naukę i wychowanie , które prowadzą ku lepszemu zrozumieniu, przyjmowaniu i zapamiętywaniu informacji , takie jak : przykłady , pomoce poglądowe , obrazy , schematy , tablica i kreda , slajdy i filmy wideo, dyskusje,zagadki, polecanie literatury popularnej do czytania itp..Dla pacjentów z zaburzeniamii osobowości , uzależnionymi od alkoholu i narkotyków i z zaburzeniami seksualnymi znajomość ich choroby , jej przyczyn, skutków czy ryzyka ma zasadnicze znaczenie. W przypadku osób uzależnionych oczekuje się jednocześnie , że dokładne wiadomości o szkodach w sferze fizycznej i psychicznej , które powoduje alkohol czy środki uzależniające , będą im pomagały w odstąpieniu od tych ryzykownych czynności {6,s.139-140}.

Terapeutka dawała mi do czytania książki o problematyce alkoholowej , a potem na spotkaniach indywidualnych zadawała mi pytania jak ja rozumiem niektóre pojęcia.

Ja jadąc na terapię myślałam , że wiem o tej chorobie wszystko, a jednak myliłam się , bo np. o głodzie alkoholowym słyszałam , ale nie wiedziałam , jak to się objawia w moim przypadku.

Otrzymywałam również różne artykuły zkserowane do przeczytania w których nie było ani jednego słowa o alkoholu.

 

 

 

Teraz zrozumiałam , że te materiały ( np." Księżniczki i męczennice"," Nie bój się ryzyka", " Mieć odwagę się zmienić " miały mi pomóc podjąć ważne decyzje . Pierwszą ważną decyzją jaką podjęłam jeszcze na terapii było przerwanie mojego urlopu wypoczynkowego i wzięcie zwolnienia lekarskiego.

Druga decyzja to taka,że nie wrócę już tam do pracy. O tych planach mówiłam już wcześniej w Klubie Abstynenta , ale byłam tam krytykowana , że mam dobrą pracę , to powinnam ją szanować . Na terapii nikt nie krytykował moich postanowień. Słuchano mnie uważnie i tylko zadawano pytania "... a co zrobisz jak nie dostaniesz innej pracy ?". Opracowałam tam plan i nikt się z niego nie śmiał. Pisałam w nim, że będę roznosić reklamy , a jak już będzie mi bardzo ciężko to pójdę do Schroniska Dla Bezdomnych i zaoferuję tam swoją pomoc w zamian za obiad dla mnie i dla syna. Terapia była mi potrzebna , aby uwierzyć w siebie i dowartościować się .

(Napisałam że obiad dla syna , bo córka już w trakcie rozwodu była u teściowej i tam została jak sąd orzekł rozwód, ale to inna historia - która też będzie opisana w rozdziale "Jak przestałam pić" BARDZO SMUTNA HISTORIA ).

Naśmiewanie się z moich pomysłów " na przeżycie " przez kolegów z AA i nawet lekarza prowadzącego , że to są "bzdury" , powodowało , że bałam się tych zman. Dzięki terapeutom i grupie w Ośrodku nie bałam się już podjąć ryzyka związanego z pożegnamiem mojej PRACY po spędzęniu w niej 20 lat mojego życia.

W ośrodku były prowadzone wyklady na temat choroby alkoholowej, stresie , złości, poczucia winy, wstydu oraz uczono nas zdrowych sposobów życia.W każdą niedzielę oglądaliśmy filmy wideo. Kilku terapeutów było także osobami uzależnionymi od alkoholu. Oni umieli prześwietlić każdego pacjenta " na wylot ".

Drugą metodą stosowaną w ośrodku była psychoterapia empatyczna.

Psychoterapia empatyczna u możliwia pacjentowi otwarcie się i szczere opowiedzenie o sobie i swoich problemach , zbadanie negatywnych i pozytywnych stron swojej osobowości , i w ten sposób pomaga mu lepiej rozumieć samego siebie , bardziej siebie akceptować i w związku z tym samodzielnie podejmować korzystniejsze decyzje . Terapia odbywa się w formie niedyrektywnych rozmów z terapeutą, który potrafi się wczuć w pacjenta i pomóc mu najtrafniej wyrazić uczucia. Terapeuta widuje się raz lub kilka razy w tygodniu z pacjentem na rozmowie trwającej w przybliżeniu około godziny . Rozpoczyna spotkanie od zachęcenia pacjenta , żeby rozmawiał o tym , co sam uważa za ważne dla swojego samopoczucia i poprawy swojeg zdrowia psychicznego . Terapeuta opowiadania pacjenta najczęścięj nie ukierunkowuje , ani nie wyraża w stosunku do niego swojej dezaprobaty , czy odwrotnie - swojej zgody. Słucha pacjenta uważne , próbując od czasu do czasu własnymi słowami wyrazić , jak rozumie to , co pacjent opowiada . Stosowne wypowiedzi terapeuty można najtrafniej określić jako odzwierciedlenie : jak najściślejsze uchwycenie myśli i odczuć pacjenta . Poprawnie przebiegająca rozmowa nie powinna zawierać wielu obiektywnych opisów zewnętrznych wydarzeń , ale ma się to skupiać przede wszystkim na tym , jak pacjent przytaczane wydarzenia przeżywał i przeżywa. Dlatego również terapeuta poświęca więcej uwagi tym wypowiedziom , które dotyczą jego przeżyć emocjonalnych , i w ten sposób pośrednio wzmacnia ich występowanie w kolejnych rozmowach. Może również spróbować wyrazić nie wypowiedziane emocje, które wyczuwa w podtekście wypowiedzi pacjenta . Terapeuta podczas rozmów nie zadaje pytań , nie podaje interpretacji ani nie udziela rad . Jego zadaniem jest tylko utrzymanie procesu , w którym pacjent sam siebie bada i objaśnia . Jeżeli pacjent prosi go o radę , rozwiązuje sytuację tak , że powtarza najważniejsze wypowiedzi na tematy , którymi pacjent się do tej pory zajmował , i zachęca go do dalszego wyjaśniania problemu . Podobnie terapeuta nie reaguje na takie przejawy pacjenta , które u innych osób zapewne wywołałyby reakcje niechęci lub wątpliwości . Nie mówi np . do pacjenta skarżącego się na swoją małżonkę , że jego żona na pewno ma też dobre cechy ani do szefa skarżącego się na swoich podwładnych, że być może sam sprowokował ich zachowanie . To są spostrzeżenia do których pacjent najprawdopodobniej później sam dojdzie poprzez pracę nad sobą . Podczas empatycznej rozmowy pacjent ma mieć przede wszystkim pewność , że może swobodnie wyrażać to , co myśli i czuje. Nie obawia się krytyki ani interpretacji ze strony terapeuty , w związku z czym stopniowo , w kolejnych rozmowach jest gotów rozważać różne aspekty swoich dośwadczeń . Czuje się przez terapeutę akceptowany jako wartościowy człowiek. Podczas kolejnych opowiadań o swoich przeżyciach sam siebie zaczyna coraz lepiej rozumieć. Zachowanie terapeuty nie jest jednak ani bierne ani obojętne. Jest ono przyjazne , pełne respektu i ciepłe. Fakt , że terapeuta nie udziela rad ani nie interpretuje , nie oznacza jednak, że terapeuta doświadczenia i uczucia pacjenta rozumie w taki sposób , jak je przeżywa sam pacjent - co więcej potrafi je lepiej i trafniej od niego wyrazić {6,s.183-184}.

Moja terapeutka posiadała zdolność empatii. Gdy mówiłam , to czułam , że ona mnie bardzo uważnie słucha . Czasami przerywała moje opowiadanie i mówiła do mnie np. " czułaś się wtedy okropnie" , a ja dodawałam , że towarzyszyły mi np . uczucia złośc i, gniewu , chciało mi się płakać ,itp. . Po wyjściu z pokoju terapeutycznego było mi lżej . Wyrzucałam tam z siebie to co mnie bolało i potem już inaczej patrzyłam na dany problem.

Na terapii w Ośrodku Leczenia Uzależnień i Współuzależnienia dużo czasu było poświęconego na psychoterapię treningową.

Terapeuci przeprowadzali z uczestnikami terapii - trening asertywności.

Trening asertywności jest specyficznym rodzajem treningu pozytywnego, w którym dąży się do opanowania umiejętności wyrażania w sposób otwarty , szczery i adekwatny własnych poglądów , potrzeb i uczuć , nie naruszając przy tym praw drugiej osoby . Trening umożliwia klientowi nawiązwanie pozytywnych kontaktów społecznych , ucząc go jednocześnie obrony własnych praw i odmawiania spełniania nadmiernych wymagań.

Punktem wyjścia treningu jest wykład na temat różnic pomiędzy zachowaniem zbyt uległym , asertywnym i zanadto agresywnym . Zbyt duża uległość i nieśmiałość stanowi przeszkodę w osiąganiu własnych celów i może prowadzić do narastania uczucia krzywdy . Adekwatna peność siebie sprzyja osiąganiu własnych realistycznych celów przy jednoznacznym zachowaniu szacunku dla drugiej osoby i respektowania jej potrzeb . Z drugiej strony zachowanie agresywne prowadzi do niesprawiedliwego atakowania innych osb i załatwiania własnych interesów ich kosztem . Osoba zachowująca się agresywnie może popaść w obiektywne trudności , najczęściej wywołuje również w otoczeniu niechęć do swojej osoby i pragnienie zemsty {6,s.210}.

Po kilku wykładach dotyczących asertywności , terapeuci rozpoczęli z grupą uczestników terapii Trening Asertywnych Zachowań Abstynenckich ( TAZA).

TAZA - jest to procedura terapeutyczna nastawiona na pomoc zdrowiejącym alkoholikom. Jej celem jest nauka konstruktywnego zachowania w sytuacjach, które bezpośrednio , bądź pośrednio grożą złamaniom abstynencji.

TAZA - koncentruje się na ćwiczeniu konstruktywnych zachowań abstynenckich w 3 obszarach tematycznych:

- odmowa picia alkoholu,

- informowanie o chorobie alkoholowej i leczeniu,

- kontakt z alkoholem i osobami pijącymi.

 

W TAZA mogą uczestniczyć alkoholicy , którzy:

- identyfikują się z chorobą alkoholową,

- uznają bezsilność wobec alkoholu,

- akceptują większość zaleceń TAZA.

 

Aby pacjent mógł skorzystać z tego treningu jest konieczna co najmniej miesięczna abstynencja {7,s. 3-5}.

Ja nie mam trudności z odmawianiem picia i dlatego podczas treningów wykorzystywana mnie jako osobę ,która namawiała innych do picia. Terapeuci przyglądali się uważnie scenkom , które odgrywaliśmy i często przerywali je , aby udzielić nam kilku rad.

Wielu uczestników miało trudności w wypowiedzeniu stanowczym głosem zwrotu " nie , nie piję ". Często do tego zdania dodawali słowa : "dziękuję","przepraszam", tak jakby czuli się winni za to , że nie chcą wypić.

 

Na terapii uzależnień stosowano także metodę psychoterapii relaksacyjnej. Głęboka relaksacja pomaga w odprężeniu ciała i umysłu, prowadząc do zmniejszenia stresu i do dobrego samopoczucia .Przywraca równowagę organizmu oraz zmniejsza wytwarzanie hormonów uwalnianych w warunkach stresu. W chwilach odprężenia nie podlegamy odruchom agresji lub ucieczki. Podczas relaksu mięśnie stają się " ciężkie", podnosi się temperatura ciała , a oddychanie i tętno ulegają zwolnieniu . Mięśnie nie mogą się napinać i rozluźniać jednocześnie . Podczas fizycznego odprężenia nie może więc występować napięcie {8,s.65}.

Każdy dzień na terapii rozpoczynał się gimnastyką. Często spacerowaliśmy , a potem ćwiczyliśmy na sali. Po śniadaniu była relaksacja , medytacja. Potem odbywały się spotkania indywidualne z terapeutami . Następnie chodziliśmy na wykłady edukacyjne. Bardzo dużo czasu było przeznaczonego na spotkania grupowe.

Spotkanie jest w danym kontekście rozumiane jako otwarty intensywny i silnie zabarwiony emocjonalnie związek , oparty na aktualnych uczuciach. Każdy z uczestników pozostawia poza sobą formalności i wyuczone konwencje i przejawia oraz oddaje całe swoje "ja " bez zachamowań i ograniczeń - z przeżywaniem oraz werbalnymi i niewerbalnymi przejawami swoich uczuć.

Terapia opierająca się na koncepcji spotkań jest terapią przeżywania , bazującą na emocjonalnym składniku osobowości oraz przeżywaniu ,bazującą na emocjonalnym składniku osobowości oraz przeżywaniu i wyrażaniu uczuć " tu i teraz " . W tej metodzie używa się wielu różnych gier i technik , częściowo już znanych , częściowo nowo wymyślanych , które wzmacniają przeżywanie emocjonalne oraz werbalny i niewerbalny kontakt z innymi , zwracając uwagę na znaczeniu dotyku i bezpośredniego kontaktu fizycznego . Z tego powodu można mówić o terapii poprzez kontakt.

Podstawowe instrukcje , które występują w grupie można według Egana (1970) podsumować w czterech punktach:

- odrzucenie maski,

- emocjonalne wsparcie,

- słuchanie innych,

- konfrontacja.

ODRZUCENIE MASKI konwencji polega na szczerym odsłonięciu siebie ,wyrażeniu siebie i samootwarcia na kształt duchowego obnażenia - jest podstawowym elementem grupowych doświadczeń.

 

 

Wymaga aby każdy mówił o sobie samym szczerze i otwarcie .Przy czym odsłonięcie samego siebie nie polega na dzieleniu się z innymi intymnymi detalami z własnego życia , ale na przejawieniu aktualnych przeżyć związanych z tym , co się z człowiekiem dzieje i jaki jest jego stosunek do innych. Jeżeli jest wściekły , to nie powinien złości tłumić w sobie , ale dać jej wyraz. Nie oznacza to wszak , że powinien wszczynać kłótnię lub dążyć do konfliktu, chodzi raczej o wyrażenie własnych uczuć poprzez powiedzenie na przyklad ; " Czuję złość w stosunkum do ciebie i nie wiem , z jakiego powodu, powinniśmy o tym porozmawiać ".

SŁUCHANIE INNYCH - oznacza uważne uświadomienie sobie treści wypowiedzi oraz uczuć mówiącego , które przejawiają się poprzez intonację , mimikę czy gesty. Słuchanie wiąże się jednocześnie z uświadomieniem sobie uczuć , jakie wywołują w nas wypowiedzi innych , oraz z wyraźnym oddzieleniem naszych uczuć od uczuć innych osób. Słuchający winien próbować mówiącego zrozumieć , wczuć się w jego położenie, jednocześnie odcinając się od własnych uprzedzeń.

 

WSPARCIE EMOCJONALNE- Egan dzieli emocjonalne wsparcie na:

- wsparcie, które poprzedza szczere otwarcie się i które wytwarza właściwą dla

niego atmosferę,

- wsparcie następujące po nim , które wzmacnia wyrażone zachowanie.

 

Jeżeli ma dojść do otwartego ujawnienia samego siebie, grupa musi najpierw stworzyć poczucie bezpieczeństwa , aby w takiej atmosferze jednostka odważyła się mówić bez obaw , że zostanie nie zrozumiana lub odrzucona. Wsparciem jest szacunek i akceptacja ze strony grupy."Akceptujemy cię takim, jakim jesteś". Przy czym akceptacja nie oznacza zgody na wszystko , co druga osoba robi . Jest ona oznaką solidarności z ludzkimi poczynaniami , oznaczającą , że człowiek nie jest wolny od pomyłek i błędów . Grupa oferuje zainteresowanie i zrozumienie , zostawia natomiast swobodę w dokonywaniu wyborów oraz własnych ocen. Wsparcie wzmacnia pożądane zachowania komunikacyjne . Gdy tylko jednostka przejawia pożądane zachowania , pozostali członkowie grupy powinni je pozytywnie skomentować . Jeżeli któryś z członków grupy mówi otwarcie o sobie , inni powinni jasno dać mu do zrozumienia , że to doceniają , oraz natychmiast reagować odpowiednio na treść jego wypowiedzi. Koncepcja spotkań wymaga od uczestników aby nie tlumili swoich uczuć,ale je otwarie wyrażali. Również współczucie w grupie ma być przejawiane jak najbardziej emocjonalnie . Powinno się używać nie tylko słów , ale i kontaktu fizycznego ; pogłaskania , przytulenia , ściśnięcie dłoni. W praktyce dość często się zdarza , że w chwilach silnego emocjonalnego wzruszenia dochodzi w grupie do zbiorowego płaczu we wzajemnych objęciach.

KONFRONTACJA - następuje wtedy , gdy jedna osoba z premedytacją czy bez zrobi coś , co zmusi drugą osobę , aby przemyślała , przeanalizowała lub zmieniła niektóre aspekty swojego postępowania . Najczęściej dochodzi do konfrontacji w formie krytyki zachowania drugiej osoby , która całą sprawę analizuje ze swojego punktu widzenia . Jej emocje są prawdziwe , ale niekoniecznie odpowienie w zaistniałej sytuacji . Może czuć np . złość w stosunku do kogoś , kto wcale tego uczucia nie wywołał . Podstawą krytyki w grupie nie musi być zawsze chęć pomocy , ale np . znudzenie , potrzeba dominacji , potrzeba zemszczenia się czy próba ucieczki od własnych problemów . Konfrontacja jest ważnym skladnikiem procesu rozwoju w grupie, ale może również prowadzić do wytworzenia atmosfery , która będzie popychała jej członków do opuszczenia grupy.Można ją scharakteryzować tak:" Nie muszę uczęszczać na spotkania grupy,by wymyślać innym,lub po to, aby dawać innym okazje do wymyślania mnie ".Udział w opisanych interakcjach nie jest łatwy. Dlatego często uczestnicy próbują uników , milcząc , zajmując się wypowiedziami pozostałych albo oddając głos komuś innemu . Egan uważa za próbę uniku również mówienie o problemach pojedynczych członków grupy . Głębokość uczestnictwa polega raczej na analizie siebie niż na analizie problemu. Jeżeli ktoś mówi o sobie w kategoriach problemów , utrzymuje w sobie fałszywą nadzieję ,że jeżeli rozwiąże dany problem, wszystko będzie w porządku . Jednakże kraina , gdzie wszystkie problemy zostały rozwiązane , to Utopia [6,s.272-276].

Grupa dała mi bardzo duże wsparcie . Mnie nie krytykowali a wręcz przeciwnie " dowartościowywali mnie" mówiąc , że jestem bardzo silna ,gdyż nie jedna osoba niewytrzymałaby tego co ja przeszłam.Inne osoby były często krytykowane . Niektórzy słuchali spokojnie informacjizwrotnych , ale były i takie osoby, które reagowały złością. Jeden chłopak nawet spakował swoje rzeczy i chciał wyjechać , ale starszy pacjent przekonał go ,aby został.

Dla powodzenia terapii ważne było to , aby pacjent pisał prawdę ( nic nie ukrywał), bo grupa i tak to wykryła i wtedy informacje zwrotne były " ostre".

Samooszukiwanie ilustruje tzw. " okno Johari"

 

 

 

1. Ja widzę

i inni widzą

 

2. Ja widzę

inni nie widzą

3. Ja nie widzę ,

ale

inni widzą

4. Ja nie widzę

i

inni nie widzą

Cztery części okna odpowiadają czterem aspektom osobowości. Jak widać z diagramu , człowiek sam widzi tylko dwie górne części ;dolne zaś są przed nim ukryte . Jest to obraz samooszukiwania się ,który nie pozwala mi dostrzeć ,jaka jestem naprawdę i przesądza o powolnej dezintegracji mojej osobowości , przy czym ja sama wcale albo w minimalnym stopniu uświadamiam sobie ,jak źle sprawy stoją. Warunkiem powrotu do zdrowia jest ujrzenie prawdziwszego obrazu własnej osoby. Okienko 1 jest otwarte , widoczne zarówno dla "JA " jak i dla " INNYCH"; zawiera to wszystko ,czym chcę się dzielić ; zainteresowanie , powołanie , zalety . Są to jawne informacje o mnie.

Okienko 2 jest ukryte. Wiem o sobie pewne rzeczy , ale nie chcę ,żeby inni to widzieli. Boję się , że stracę ich szacunek , kiedy zobaczą moją wrogość , podejrzliwość , mój kompleks niższości , moją urazę lub litość nad sobą . Obnażenie tych uczuć można nazwać uczciwością , naturalnością lub otwartością . Jestem ucziwa i otwarta wobec was , jeżeli ryzykuję , że zobaczycie jaka jestem ; mówiąc wam , co w danym momencie czuję. Taka naturalność i uczciwe mówienie o swoich uczuciach jest jedną z dwóch najważniejszych technik służących samopoczuciu .

Na okienko 3 jestem ślepa , aleinni je widzą. Ton głosu, mimika mówią o mnie to , czego sama nie widzę. Zupełnie obcy człowiek potrafi często w ciągu pół godziny poznać mnie lepiej niż ja sam przez całe lata studiów nad sobą. Kiedy ktoś mówi mi jak mnie widzi , to wtedy jest jego wypowiedź konfrontacją. Konfrontacja jest drugą najważniejszą techniką służącą przebiciu się przez własne mylne wyobrażenia na swój temat i otwarciu drogi do poznania siebie. Istnienie tej nieuświadomionej,niewidocznej dla mnie sfery zobrazowanej przez okienko 3 oznacza , że jestem częściowo uzależniona od tego , czy inni zdobędą się na ryzyko konfrontacji ; inaczej nigdy tej sfery nie poznam. Trzeba co najmniej dwóch ludzi ,żeby poznać jednego.

Okienko 4 zawiera to , co podświadome i niewidoczne dla nikogo.Uczciwość i konfrontacja często pozwalająwejrzeć w podświadomość , ale jest to rodzaj premii , nie cel terapii grupowej sam w sobie [ 2,s.187-188].

Na zakończenie tej pracy chcę powiedzieć ,że każdy człowiek potrzebuje , aby druga osoba go uważnie wysłuchała , czasami przytuliła . Moja terapeutka była wspaniałą osobą - umiała słuchać i bardzo często mnie przytulała . Na zakończenie terapii powiedziała mi :

".. IDŹ ZAWSZE ZA GŁOSEM SERCA".

Zdobyła moje zaufanie i dlatego czułam się tam bezpiecznie. Przed terapią jak pisałam wcześniej uczęszczałam na grupy wsparcia ,mityngi ,do klubu AA i tam też było mi dobrze , ale wtedy myślalam, że tylko trzeźwiejący alkoholicy są dobrymi ludźmi i twierdziłam nawet , że inni ludzie nie są mi potrzebni. Teraz wróciłam do normalnego życia , gdyż zauważyłam także dobrych ludzi z poza AA. Roznosząc ulotki rozmawiam z ludźmi i wiem , że są i tacy , którzy mi wymyślają , ale i tacy ,którzy rozumieją ,że jest to moja ciężka praca.Świat jest pełen oszustwa, a ja mam nauczyć się w nim żyć . Mogę tylko zmieniać siebie , gdyż innych nie zmienię. Moje zamrożone uczucia w stosunku do córki "odmroziły się ".Wiem ,że ją kocham tak samo jak syna. ( O córce napiszę w rozdziale " jak przestałam pić " - teraz powiem tylko , że jak zaczynałam trzeźwieć to teściowa mi ją zabrała i nastawiała przeciwko mnie -córka wtedy zaczęła zwracać się do mnie bezosobowo a były mąż powtarzał mi często ,że dzieci na starość Jemu podadzą szklankę wody ,a ja skończę jak pies pod mostem).

 

Ja byłam sobą , dalej chodziłam na grupy a dzieci zobaczyły ,że nie robię nic złego . Córka wyszła za mąż i przeprowadziła się nawet do miejscowości ,gdzie ja mieszkam , a z moją teściową ( swoją Babcią ) i Ojcem nie rozmawia , ponieważ wyrzekli się Jej , po tym jak przeciwstawiła się i wyszła za mąż za człowieka , który Im się nie podobał. Moja teściowa ja ja brałam rozwód zabrała mi złoto , które mi dała .Z moją córką postąpiła tak samo - wyrzekła się swojej wcześniej najukochańszej wnuczki i też zabrała jej wszystkie złoto, które Jej dała. Ja rozmawiam teraz z córką normalnie - nie są już to sztuczne rozmowy .

Staram się Ją przekonać , aby pogodziła się z Ojcem i swoją Babcią ,ale to będzie trudne. W AA mówi się często ,że czas leczy rany .Może i tutaj kiedyś nastąpi przebaczenie.

Ja małymi krokami idę do przodu . Mam jeszcze długi ,ale przyjdzie taki dzień , że WYPOWIEM SŁOWO -"SPŁACIŁAM WSZYSTKIE KREDYTY".

 

 

BIBLIOGRAFIA

(1) ( "ARKA" nr 39-1/2002 -Fundacja im Stefana Batorego Komisja Edukacji w Dziedzinie Uzależnień),

(2)Vernon E.Johnson" Od Jutra nie piję".Instytut Psychologii Zdrowia i Trzeźwości- Warszawa 1992r.

(3) Anna Dodziuk "Trudna Nadzieja" Państwowa Agencja Rozwiązywania Problemów Alkoholowych Warszawa 1993r.

(4)Philip G.Zimbardo "Psychologia i Zycie" Wydawnictwo Naukowe PWN Warszawa 2002r.

(5)"MITYNG POD GWIAZDAMI"- Biuletyn Informacyjny X Ogólnopolskie Spotkanie Środowisk Trzeźwościowych w Licheniu 27-28 lipca 2002 r., art. Aleksandra Sobieraj pt."Inaczej o Współuzależnieniu".

(6) Stanisław Kratochvil " Podstawy Psychoterapii" Zysk S-ka Wydawnictwo ul.Wielka 10 Poznań

(7) Elżbieta Królak , Maria Król - Fijewska " TAZA Instytut Psychologii Zdrowia i Trzeźwości - Polskie Towarzystwo Psychologiczne .Warszawa 1992r.

(8) Terence T.Gorski,Merlene Miller - " Jak wytrwać w trzeżwości" . Poradnik zapobiegania nawrotom choroby - Instytut Psychiatrii i Neurologii . Fundacja im. Stefana Batorego - Komisja Edukacji w Dziedzinie Alkoholizmu i Innych Uzależnień. Warszawa 1991r.

 

 

ZAŁĄCZNIK NR 1.

DWANAŚCIE KROKÓW

Napiszę chyba jutro!


Odwiedzającym nr

Darmowa strona domowa na Beepworld
 
Za treść tej strony odpowiedzialny jest wyłącznie jej
autor. Osiągalny jest za pomocą tego Formularza!